środa, 4 czerwca 2008

W samolocie - Paryż - Delhi

Jest dużo, dużo lepiej:)

  1. Mniej niż połowa siedzeń jest zajęta. Siedziałam z jakimś kolesiem z Europy, ale zmieniłam miejsce na samotne. Mam dużo miejsca na nogę i na rzeczy. Git. Minus: nie pogadam z kolesiem, a nuż może leci też do MDI? Chociaż może się dosiądę za chwilkę.
  2. Nikt nie zajął mojego miejsca. Hindusi nie mają robaków i siedzą bardzo kulturalnie na swoich miejscach. Dużo się uśmiechają, ale nic do mnie nie mówią. A szkoda. Może są z jakiejś wyższej kasty i mój wyciągnięty, zmechacony sweter sprawia, że nie wypada im zagadać do mnie?
  3. Obsługa jest cały czas uśmiechnięta, miła i cała szama i picie jest za darmo:)
  4. No i najważniejsze: już nie ryczę jak bóbr:)

Jest 15.06 czasu delijskiego (11.36 polskiego - TAK, jednak jest tylko cztery i pół godziny różnicy - pikuś).
Lecimy nad Zurychem.

PORADA WASO NR 2
Jeśli płaczesz i skończyły Ci się chusteczki w samolocie, pamiętaj, że w kiblu są chusteczki. I nie wrzucaj papieru toaletowego do muszli! No chyba że chcesz spowodować katastrofę ekologiczną na pokładzie.


PORADA WASO NR 3
Jeśli przesiadasz się w Paryżu na Charles De Gaulle - załóż wygodne buty, bo terminale są od siebie w takiej odległości, jak dworzec centralny i wschodni w Warszawie. Czasem całe szczęście można załapać się na jakiegoś busa.
Jeśli przesiadasz się w Paryżu na Charles De Gaulle - załóż wygodne buty, bo terminale są od siebie w takiej odległości, jak dworzec centralny i wschodni w Warszawie. Czasem całe szczęście można załapać się na jakiegoś busa.


foty:
Indie - początek - samolot

2 komentarze:

Unknown pisze...

nie maja robakow??!!

no nieee, a szkoda! gdyby byli to tacy Hidusi, jkaich mielismy w naszym Aerogłocie przed rokiem, nie mialabys szansy na jakakolwiek łzę - tak byliby zabawni ;)

....może chociaz w drodze powrotnej wyluzuja... ;)

wasazanka pisze...

myślę, że to byli tacy Hindusi z wyższej półki.

nawet jedna pani z córką mówiły do siebie mieszanym niemeicko-hindi, co jest raczej niezwykle. a przynajmniej mnie na tyle zdzwiwiło, ze przez 7 godzin sie nie zorientowałam, ze to niemiecki.

i dopiero w 8 godzinie, gdy pani powiedziała do mnie "ich wiess nicht. Fragen Sie bitte diese Frau..." dotarło do mnie, że to nie jest żaden bełkot, ale wlaśnie niemiecki:P

całuję