sobota, 16 sierpnia 2008

Troche luksusu

01.08.08. Przepisane z zeszytu.

Kawalkada 4 rykszy wybraliśmy się do najlepszej (i drogiej, niestety) restauracji w Gurgaon. Restauracja była włoska, urządzona w zaskakująco dobrym smaku, z zaskakująco dobra obsługą.

To była naprawdę przyjemność: siedzieć w wygodnym fotelu, jeść kruche liście salaty z prawdziwa mozzarellą i z wolna sączyć caiprioske.

Za wszystko zapłaciłam moja karta MasterCard: 1,200 Rs (60zł - dla porównania: obiad w normalnej, hinduskiej restauracji: 100 Rs - 5z).

Oj, najwyżej wezmę kredyt...

Indie - sierpień - kampus


ps. piszę te słowa, siedząc w kafejce internetowej w Amritsarze, gdzie oczywiście na klawiaturze nie ma polskich znaków, stad ten esemesowy styl. I spacja tez prawie nie działa...
ps2: updejt: jestem już w Gurgaon i mam czas, żeby poprawiać literówki, jako że egzamin z Microeconomics of Competitiveness okazał się na tyle prosty, że skończyłam dwie godziny przed czasem...

Brak komentarzy: