sobota, 16 sierpnia 2008

...without sincere efforts.

przepisane z zeszytu
Wagah Border - najlepsze, co można przeżyć w Amritsarze i okolicach. Lepsze niż złota świątynia (teraz mam trochę więcej wątpliwości, ale wtedy, tam na miejscu tak myślałam).
Chciałabym, żeby Polacy potrafili się tak cieszyć z tego, że są Polakami. Z drugiej strony ciężko sobie wyobrazić, żeby na granicy - dajmy na to polsko-białoruskiej - codziennie zbierały się tłumy turystów z obu stron, aby manifestować swoją miłość do ojczyzny i nienawiść do tej drugiej strony granicy.
Ceremonia zamknięcia bram granicy indyjsko-pakistańskiej odbywa się każdego dnia miedzy 17.00 a 19.00 i obejmuje bogaty program kulturalny z udziałem tańczących dziewcząt, krzykaczy, kolorowo ubranych żołnierzy z czerwonymi pióropuszami, jak również zgromadzonego tłumu turystów.
Jako turysta zagraniczny warto wiedzieć, że białe twarze wpuszczane są bocznym wejściem (po lewej stronie, w żaden sposób nie oznaczone, najlepiej zapytać się żołnierza), bez żadnych opłat. Dzięki temu miałam bardzo dobry widok, uświadomiłam sobie, jak dużo białych twarzy jest jednocześnie w Amritsarze i na dodatek miałam okazję spotkać rodaków (ale o tym za moment).
Małe torby są zezwolone wewnątrz, wiec nie wierzcie naciągaczom i nie zostawiajcie ich w barach, w pobliżu granicy.





Jak się tam dostać?
Rożne opcje są opisane w Lonely Planet, więc dodam tę, której tam nie ma - małe autobusy i dżipy odjezdzaja okolo 15.30 spod drzewa z napisem "wagah border". Drzewo rośnie mniej więcej na przeciwko głównego wejścia do Złotej Świątyni. Przejazd w jedną stronę 75 Rs. Zanim wsiądziesz, sprawdź, w którym jest najwiecej ludzi - ten ruszy prawdopodobnie jako pierwszy.

Brak komentarzy: