14.08.08. przepisane z zeszytu
Moj Amritsar zaczal sie godzinnego oczekiwania na autobus. Deszcz padal wsciekle, wiec wraz z innymi oczekujacymi schronilam sie pod daszkiem. Po 45 min wreszcie nadjechal autobus, nawet nie byl tak bardzo napakowany ludzmi, jak zwykle. Problem w tym, ze sie nie zatrzymal, bo nikt nie zamachal. Po tym zdecydowalam, ze jednak lepiej zmoknac i pojechac, niz zostac sucha w MDI. Nastepny autobus co prawda sie zatrzymal, ale byl tak wypakowany, ze nikt nie zdolal wsiasc. Trzeci z kolei autobus w ogole sie nie zatrzymal mimo (a moze poniewaz) kilkudziesiecioosobowej grupy mahajacej ile sil w rekach.
Juz prawie zdecydowalam sie jednak zapalcic bajonska sume 500 Rs (25zl) za taksowke, gdy nadjechal maly busik. Zapytalam "-Qtub Minar?". Koles w srodku pokiwal glowa, wiec zaczelam sie wpychac do busa. Nawet udalo mi sie zajac miejsce siedzace, z tym ze okazalo sie, ze bus nie jedzie do Qutub Minar...
I wtedy poznalam Amita:), ktory tez jechal na dworzec. Podazalam jego sladem, a Amit zalatwil mi nawet miejsce siedzace w autobusie nr 77 relacji Dhaun Kaun - Dworzec New Delhi i poszedl ze mna na obiad do jakiejs zapyzialej knajpy (mam nadzieje, ze nie dostane biegunki:).
Wszystkich zatroskanych o moje bezpieczenstwo uspokajam: nie mialam sie czego bac, nie musialam z nim nigdzie isc, dookola caly czas bylo mnostwo ludzi i na wszelki wypadek powiedzialam mojemu towarzyszowi, ze w Amritsar spotykam moich przyjaciol.
Moj Amritsar zaczal sie godzinnego oczekiwania na autobus. Deszcz padal wsciekle, wiec wraz z innymi oczekujacymi schronilam sie pod daszkiem. Po 45 min wreszcie nadjechal autobus, nawet nie byl tak bardzo napakowany ludzmi, jak zwykle. Problem w tym, ze sie nie zatrzymal, bo nikt nie zamachal. Po tym zdecydowalam, ze jednak lepiej zmoknac i pojechac, niz zostac sucha w MDI. Nastepny autobus co prawda sie zatrzymal, ale byl tak wypakowany, ze nikt nie zdolal wsiasc. Trzeci z kolei autobus w ogole sie nie zatrzymal mimo (a moze poniewaz) kilkudziesiecioosobowej grupy mahajacej ile sil w rekach.
Juz prawie zdecydowalam sie jednak zapalcic bajonska sume 500 Rs (25zl) za taksowke, gdy nadjechal maly busik. Zapytalam "-Qtub Minar?". Koles w srodku pokiwal glowa, wiec zaczelam sie wpychac do busa. Nawet udalo mi sie zajac miejsce siedzace, z tym ze okazalo sie, ze bus nie jedzie do Qutub Minar...
I wtedy poznalam Amita:), ktory tez jechal na dworzec. Podazalam jego sladem, a Amit zalatwil mi nawet miejsce siedzace w autobusie nr 77 relacji Dhaun Kaun - Dworzec New Delhi i poszedl ze mna na obiad do jakiejs zapyzialej knajpy (mam nadzieje, ze nie dostane biegunki:).
Wszystkich zatroskanych o moje bezpieczenstwo uspokajam: nie mialam sie czego bac, nie musialam z nim nigdzie isc, dookola caly czas bylo mnostwo ludzi i na wszelki wypadek powiedzialam mojemu towarzyszowi, ze w Amritsar spotykam moich przyjaciol.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz