11. pazdziernika (przepisane z karteluszka)
Zerwalam sie o 5 rano, zeby obejrzec wschod slonca. Nawet nie musialam nastawiac budzika, bo w moim hotelu mieszkaja sami Hindusi, ktorzy swoja hiperaktywnosc, przejawiajaca sie krzykami, tupaniem i oglnym harmidrem, zachowuja nieprzerwanie od 4.00 rano do poznych godzin nocnych. Ponadto w cenie pokoju moj hotel zapewnia pobudke o 5.00 rano (walenie w drzwi i ryk "wchoooood, wchoooood").
Niestety slonce o wchodzie bywa bardzo wstydliwe. Chowalo swoja zacherwieniona twarz za chmurami, dopoki zupelnie nie wzeszlo, odslaniajac wtedy swe zlote oblicze w calej okazalosci.
Krotko mowiac: foty takie sobie.
Zerwalam sie o 5 rano, zeby obejrzec wschod slonca. Nawet nie musialam nastawiac budzika, bo w moim hotelu mieszkaja sami Hindusi, ktorzy swoja hiperaktywnosc, przejawiajaca sie krzykami, tupaniem i oglnym harmidrem, zachowuja nieprzerwanie od 4.00 rano do poznych godzin nocnych. Ponadto w cenie pokoju moj hotel zapewnia pobudke o 5.00 rano (walenie w drzwi i ryk "wchoooood, wchoooood").
Niestety slonce o wchodzie bywa bardzo wstydliwe. Chowalo swoja zacherwieniona twarz za chmurami, dopoki zupelnie nie wzeszlo, odslaniajac wtedy swe zlote oblicze w calej okazalosci.
Krotko mowiac: foty takie sobie.
![]() |
| Koniec swiata |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz