piątek, 17 października 2008

Rozkmina w Mumabaju

14. października

Właśnie się przysiadło dwóch kulturalnych Francuzów w średnim wieku. Nie miałam nic przeciwko temu. W przeciwieństwie do dwóch Hindusów, również w średnim wieku, którzy bezceremonialnie (nie pytając, oczywiście, o zgodę) dosiedli się do mojego stolika w restauracji w Hyderabadzie, na których popatrzyłam takim wzrokiem, że szybko poszukali sobie innego stolika.

Co ciekawe, w obu przypadkach w restauracji były wolne miejsca. Doskonale jednak rozumiałam Francuzów, którzy preferowali mój stolik z trzema wolnymi wygodnymi fotelami, niż inne stoliki z niewygodnymi krzesłami. Za cholerę jednak nie mogłam pojąć, dlaczego ci dwaj Hindusi upodobali sobie akurat mój stolik - wszystkie wyglądały identycznie. Może również mieli wyraźny powód, ale bariera kulturowa nie pozwoliła mi go dostrzec?

WNIOSKI

  • w Indiach każdy kontakt między kobietą i mężczyzną ma znaczenie, nawet w sytuacjach typu zakupy, jazda rykszą;
  • dlatego kobiety tak muszą uważać na swoje zachowanie i ubiór; jeśli trzymają się norm, wszystko powinno być w porządku; przynajmniej na ulicy; w domowym zaciszu lepianek na wsiach bywa różnie, czasem bardzo drastycznie;
  • Hindusi są bezceremonialni i nie szanują prawa do samotności;
  • z drugiej strony chciałabym na przykład ci dwaj Francuzi zapytali o moje imię, dokąd lecę itd. - jakby to zrobił typowy Hindus;
Na koniec nawet polubiłam te strasznie śmieszne wąsy Hindusów :)

Brak komentarzy: