Na pierwsza noc wybralam hotel blisko stacji kolejowej Nizammudin (jako ze juz nastepnego dnia mielismy sie ruszyc do Agry). Tak sie zlozylo (nieprzypadkowo), ze byl rowniez blisko do Khan Market, ulubionego miejsca zakupow Europejczykow na kontraktach w Delhi, i Lodi garden - najladniejszego parku w Delhi (nie dosc, ze wstep do Lodi Garden jest za fri, to jeszcze mozna sobie poogladac grobowce rodziny Lodich z XIV i XV wieku), i grobowca Humajuna, mojego ulubionego zabytku w Delhi (tym razem juz sie na targowalam o indyjska cene - i zaplacilismy 500 rupii zamiast 20 - nienawidze byc dyskryminowana!).
wszystkie zdjecia z Delhi (kliknij)
Tak sie rowniez zlozylo, ze okolice Hotelu Jorbagh 27 (4000 za noc, LP twierdzi, ze 2600) sa ekstremalnie zielone i przyjemne, co sprawilo, ze w koncu polubilam Delhi, ktore kojaryzly mi sie do tej pory glownie z meczacymi dojazdami rozklekotanym autobusem z Gurgaonu.
Poza tym zwiedzilismy Jantar Mantar (nie polecam) - XVII-wieczne obserwatorium astronomiczne, swaitynie Birla Madir (OK), sikhijska swiatynie, ktorej nazwy nie pamietam (sprawdzic lub zapytac taty) (dobre miejsce do odpoczynku pod zacienionymi arkadami), grobowiec Safdarjanga (malo turystow, spokojnie, poza tym nic porazajacego) i probowalismy zwiedzic Muzeum Lalek (zamkniete w pon.) i spedzilismy mnostwo czasu na Connaught Place, w Cafe Coffee Day, Bariscie i na zakupach w Fabindii i na rynku Khan, a takze szukajac fryzjera dla taty.
Bagaz sie w koncu znalazl, doslownie w ostatniej chwili przed naszym wyjazdem do Agry (postanowilismy uciec z Delhi, niezalezne od wszystkiego, od bagazu i od tego, ze jednak troche polubilismy Delhi).
wszystkie zdjecia z Delhi (kliknij)
Tak sie rowniez zlozylo, ze okolice Hotelu Jorbagh 27 (4000 za noc, LP twierdzi, ze 2600) sa ekstremalnie zielone i przyjemne, co sprawilo, ze w koncu polubilam Delhi, ktore kojaryzly mi sie do tej pory glownie z meczacymi dojazdami rozklekotanym autobusem z Gurgaonu.
Poza tym zwiedzilismy Jantar Mantar (nie polecam) - XVII-wieczne obserwatorium astronomiczne, swaitynie Birla Madir (OK), sikhijska swiatynie, ktorej nazwy nie pamietam (sprawdzic lub zapytac taty) (dobre miejsce do odpoczynku pod zacienionymi arkadami), grobowiec Safdarjanga (malo turystow, spokojnie, poza tym nic porazajacego) i probowalismy zwiedzic Muzeum Lalek (zamkniete w pon.) i spedzilismy mnostwo czasu na Connaught Place, w Cafe Coffee Day, Bariscie i na zakupach w Fabindii i na rynku Khan, a takze szukajac fryzjera dla taty.
Bagaz sie w koncu znalazl, doslownie w ostatniej chwili przed naszym wyjazdem do Agry (postanowilismy uciec z Delhi, niezalezne od wszystkiego, od bagazu i od tego, ze jednak troche polubilismy Delhi).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz