Mój adres:
Marta Wasąg
Room No. 153
Change Masters
Management Development Institute
Mehrauli Road
Sukhrali
Gurgaon 122001(Haryana)
INDIA
Czekam z niecierpliwością na przesyłki - ale lepiej uprzedźcie mnie, że takową wysyłacie, żebym mogła uprzedzić na recepcji, że paczka przyjdzie.
Change Masters (liderzy przemian (zmian)) to nazwa naszego akademika :P
A flagi przydadzą się na wypadek, gdyby Polska ostała się w mistrzostwach europy. Mam jedną flagę ze sobą, ale chyba jest za mała, bo nie pomogła "naszym" - wczoraj wraz z Niemcami i Francuzami oglądaliśmy mecz Niemcy - Polska (wyniku nie będę komentować). Jeden z Francuzów (Bashir - jest pół-Polakiem, pół- Libańczykiem).
Drugi Francuz jest Francuzem i ma imię Romeo tudzież Roman (muszę dopytać). Więcej nas już nie przybędzie.
Dziś miały zacząć się moje zajęcia, ale okazało się, że mam akurat taki plan, że zaczynam o 17.45 i kończę o 19.15.
Część Francuzów wymyśliła, żeby skomasować wszystkie zajęcia do trzech dni i resztę tygodnia podróżować. Zastanawiam się, czy nie pójść w ich ślady.
Z jednej strony na pewno wtedy nie będę miała czasu na naukę, a tu podobno trzeba przygotowywać się do każdych zajęć i robić projekty podczas weekendów. Do tego trzeba dodać fakt, że zajęcia są po angielsku, a angielski Hindusów jest naprawdę trudny do zrozumienia. Ponadto, Francuzi na pewno mają więcej kasy niż ja, wszystko wydaje im się tu bajecznie tanie (a dla mnie jest trzy razy droższe niż dla nich), więc nie odłożę nic na kolejne trzy m-ce zwiedzania.
Z drugiej strony przecież zawsze (za wyjątkiem ostatniego semestru) miałam kupę roboty przez cały dzień i jakoś sobie dawałam z tym radę. Ponadto, jak nie teraz, to niby kiedy mam zwiedzać? Niemcy raczej chcą odłożyć zwiedzanie na jesień (zostają na dwa semestry). Nie wiem, jak będzie z Clemence i Sjahriną. Wszystko jest bardzo trudne do przewidzenia.
A może powinnam wyluzować i sobie na luzie postudiować, zamiast gonić za nie wiadomo czym. Czy zwiedzanie w pośpiechu z Francuzami musi być dla mnie lepsze niż spokojne studiowanie w MDI? Mogłabym sobie chodzić codziennie na jogę na 5.30 rano, zasypiać o 23.00... Uczyć się... (?)
Pić wodę, mało jeść. Może bym schudła.
Nie lubię podejmowania tego typu decyzji. Ble.
Marta Wasąg
Room No. 153
Change Masters
Management Development Institute
Mehrauli Road
Sukhrali
Gurgaon 122001(Haryana)
INDIA
Czekam z niecierpliwością na przesyłki - ale lepiej uprzedźcie mnie, że takową wysyłacie, żebym mogła uprzedzić na recepcji, że paczka przyjdzie.
Change Masters (liderzy przemian (zmian)) to nazwa naszego akademika :P
A flagi przydadzą się na wypadek, gdyby Polska ostała się w mistrzostwach europy. Mam jedną flagę ze sobą, ale chyba jest za mała, bo nie pomogła "naszym" - wczoraj wraz z Niemcami i Francuzami oglądaliśmy mecz Niemcy - Polska (wyniku nie będę komentować). Jeden z Francuzów (Bashir - jest pół-Polakiem, pół- Libańczykiem).
Drugi Francuz jest Francuzem i ma imię Romeo tudzież Roman (muszę dopytać). Więcej nas już nie przybędzie.
Dziś miały zacząć się moje zajęcia, ale okazało się, że mam akurat taki plan, że zaczynam o 17.45 i kończę o 19.15.
Część Francuzów wymyśliła, żeby skomasować wszystkie zajęcia do trzech dni i resztę tygodnia podróżować. Zastanawiam się, czy nie pójść w ich ślady.
Z jednej strony na pewno wtedy nie będę miała czasu na naukę, a tu podobno trzeba przygotowywać się do każdych zajęć i robić projekty podczas weekendów. Do tego trzeba dodać fakt, że zajęcia są po angielsku, a angielski Hindusów jest naprawdę trudny do zrozumienia. Ponadto, Francuzi na pewno mają więcej kasy niż ja, wszystko wydaje im się tu bajecznie tanie (a dla mnie jest trzy razy droższe niż dla nich), więc nie odłożę nic na kolejne trzy m-ce zwiedzania.
Z drugiej strony przecież zawsze (za wyjątkiem ostatniego semestru) miałam kupę roboty przez cały dzień i jakoś sobie dawałam z tym radę. Ponadto, jak nie teraz, to niby kiedy mam zwiedzać? Niemcy raczej chcą odłożyć zwiedzanie na jesień (zostają na dwa semestry). Nie wiem, jak będzie z Clemence i Sjahriną. Wszystko jest bardzo trudne do przewidzenia.
A może powinnam wyluzować i sobie na luzie postudiować, zamiast gonić za nie wiadomo czym. Czy zwiedzanie w pośpiechu z Francuzami musi być dla mnie lepsze niż spokojne studiowanie w MDI? Mogłabym sobie chodzić codziennie na jogę na 5.30 rano, zasypiać o 23.00... Uczyć się... (?)
Pić wodę, mało jeść. Może bym schudła.
Nie lubię podejmowania tego typu decyzji. Ble.
4 komentarze:
Nie żałuj sobie, dasz radę:)
Jakby co mogę Ci trochę kasy wysłać:P
Pozdrawiam
Przemek
Waso, podążaj za mą radą - zwiedzaj ile wlezie, tudzież na ile Ci kasy starczy!!! Zdecydowanie skomasuj:) sobie zajecia do trzech dni i reszte zwiedzaj:) tak czy siak trzymam kciuki i wpadam od czasu do czasu - z sentymentu do Ciebie i Indii :D
wpadam na bloga, nie do Indii ;p
faktycznie zdecydowałam sie na skomasowanie :)
trzymajcie kciuki :)
Prześlij komentarz