W koncu udalo mi sie wczesniej wydostac z miasteczka filmowego Ramoji, a nawet znalezc autokar i klucz do pokoju. A wszystko dzieki niesamowicie pomocnym Hindusom (czesc byla z obslugi, czesc przewodnikami z innych aurokarow). Trzeba przyznac, ze jak sie juz mna przejeli (na poczatku tylko mnie zbywali "wszystko bedzie dobrze, zajmij sie soba, tyle tu masz atrakcji, a autokar sam sie znajdzie"), to na powaznie. Trzeba tylko byc na maksa upeirdliwym i robic nieszczesliwe miny.
Za powrot do domu oczywiscie przeplacilam, ale nie dbam o to. Moglabym zaplacic nawet 1000 rs, zeby sie stamtad wydostac.
1 komentarz:
Dobrze, że się udało!
Prześlij komentarz