środa, 2 lipca 2008

To już miesiąc!

Miesiąc w MDI kosztował mnie około 800 zł.

Najwięcej wydałam na różne zakupy (ciuchy, kosmetyki, zakupy w supermarkecie).

Wszystkie wycieczki = 180 zł.

Nie płacę za akademik, dzięki czemu miesięcznie oszczędzam 200 zł.

Chyba zjem dziś szprotki (ostatnia szama z Polski) :)

Dokumentacja fotograficzna z konsumpcji szprotek w oleju:

ostatnia szama z Polski




i po szprotkach


sałatka caprese we "włoskim" fasfudzie

16 komentarzy:

dessa pisze...

Smacznego;)

Unknown pisze...

A ja dzisiaj mam do jedzenia:
1. Zupa pomidorowa
2. Kotlety schabowe + ziemniaki surowka + ogorki
3. Winogrona na deser

:) :) :) :)

wasazanka pisze...

kotleta sam zrobiłes? :)

zazdroszczę Co takiego polskiego jedzonka :)

szprotki nie usatysfakcjonowały mojej tesknoty za polskim jedzeniem :P

pzdr

petryk pisze...

a ja niby w Sydney, a dzisiaj w supermarkecie znalazlam ogorki "Krakus" - bardzo dobre.. poza tym mam wode wloska, jogurty greckie.. dobrze, ze chociaz jakies owoce sa stad! :D

wasazanka pisze...

a ja byłam we włoskim fastfoodzie z Sjahriną, gdy już nie mogłyśmy patrzeć na ryż.

wzięłam sałatkę caprese - 1/3 talerza zajmowała surowa cebula - dowód w postaci zdjęcia załączam powyżej.

a mozarella nie była moizarella :(

ENDryu pisze...

oni tam w ogole jedza miecho?

petryk pisze...

oni tam wogle jedza?! :D:D

wasazanka pisze...

mięcho jedzą - dwa razy w tygodniu dostajemy kurczaka w sosie - zawsze tym samym.

chyba przestanę narzekać na ofertę Melona po powrocie :)

pzdr

petryk pisze...

Hades też chyba urasta w oczach do rangi jakiegoś "food courtu"! :D:D

ENDryu pisze...

2 razy w tygodniu? to Murzyn by tam umarl z glodu, bo on od 3 lat je w chinczyku codziennie ;P

Waso jeszcze wrocisz jako wegetarianka ;)

mam pisze...

Dwie paczki: jedna już jedzie od miesiąca, druga poleciała :))))

wasazanka pisze...

o mamo! już umiesz dodawać komentarze :)

co do pierwszej paczki, to podejrzewam że płynie teraz gdzieś w okolicach madagaskaru :P

mam pisze...

To miała być droga lądowa !!!...przez Bliski Wschód i teraz wybebeszają gdzieś w Iraku....a to co było do wypicia, wypili na pustyni..opijusy :))Przy takiej pustynnej temperaturze krem do twarzy zamienił sie w stan płynny i też pewnie wypili, buuu

Unknown pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Unknown pisze...

Historia z tym miesem przypomina mi troche chinskie zarcie w Warszawie, co kolwiek zamowisz i tak bedzie tak samo smakowac.

A my wczoraj, na naszej starej, ale nowo zamonotwanej kuchence gazowej zrobilismy de volaja ze szpinakiem i serem, do tego niemieckie Kartofeln i bezsmakowe, wyjalowione Tomaten.

:)

Pozdrawiam Szproty

Justyna pisze...

Czyli w tej sałatce był jednak ser i pomidory? A ja już myślałam, że nie wiem jak wygląda Insalata Caprese :), bo mi mychodziło, że jednak znacząco różni się od Insalata "cebulowa".
Czyli do którego włoskiego fastfoodu mam nie chodzić, a przynajmniej nie zamawiać w nim caprese?

PS.
Nie mogę się doczekać, kiedy do ciebie dołączę. :) Ja już chcę do Indii czemu muszę jeszcze czekać prawie dwa miesiące buuuu.... :(