sobota, 27 września 2008

Kalkuta pachnie mieta

Zapach Kalkuty jest inny niz Delhi, pierwsze skojarzenie - mieta.

Ponadto ludzie w Kalkucie usmiechaja sie czesciej i bardziej szczerze, niz gdziekolwiek indziej w Indiach.

I duzo pada, prawie codziennie przez pol roku, nawet we wrzesniu, gdy w Delhi monsun jest juz dawno tylko wspomnieniem.

Mam szczescier, ze byla w Kalkucie podczas jednego z licznych swiat religijnych (pudza).
Bylo to swieto boga -majstra i robotnika, ktory patronuje maszynom i ludziom majacym z nimi do czynienia.

Pudza to nie tylko uliczne namioty z kolorowym posagiem w srodku, ktory laduje potem w rzece Hugli.
Pudza to takze dzien wolny od pracy i znizki w sklepach i szal kupowania.
Komercjalizacja swiat to, jak widac, nie tylko problem Bozego Narodzenia.

Bengalska goscinnosc

Bengal slynnie z niezywklej goscinnosci.
Mialam okazje doswiadczyc jej, jako ze w Kalkucie po raz pierwszy zamiast w hotelu nocowalam u rodziny z Hospotality Club, a nie w hotelu. Dziala!
Rodzina goszczaca mnie byla nieprawdopodobnie mila. Dostawalam nawet poranna kawe, wprost do lozka!
I zupelnie za darmo mieszkalam w najwiekszym pokoju, jak mi zdarzylo widziec, od kiedy tulam sie po hotelach. W hotelu za tak przestrzen musialam slono zaplacic!
Mialam wlasna lazienke, czasem dostawalm jesc i podwozke.

Mieszkanie u rodzin z HC ma tez wady:
  • przewaznie mieszka sie daleko od centrum, wiec codziennie mnostwo czasu spedza sie na dojazdach;
  • nie mozna traktowac rodziny, jak hotelu; trzeba z nimi spedzac czas, nie wypada wracac w nocy, i to po kilku piwach, ani spedzci calego dnia, lezac w lozku;


Podobalo mi sie to doswiadczenie, ale nie chcialabym korzytsac z HC w kazdym miescie. Lubie swobode, jaka daje mieszkanie w hotelu.

Tlok

Jesli myslicie, ze wiecie, co to znaczy prawdziwy tlok na ulicach, a nie byliscie jeszcze w Klakucie, szcegolnie w okoliach BBD Bagh, to jestes w bledzie.


W skrocie: ludzie, samochody, ryksze, tramwaje, krowy... sa doslownie wszedzie. Nie sposob sie ruszyc niemalze. Caly czas ktos cie potraca. Przjscie prze ulice to prawdziwe wyzwanie. Do tego ulubione przez Hindusow klaksony. Hindusi trabia caly czas, wszysyc naraz, zupelnie bez sensu.

Alalik - historia czlowieka

Alalik to facet, ktory pomogl mi zlapac taskowke w dniu pudzy (wszystkie taryfy byly zajete, a czesc taryfiaszy wziela sobie wolne). Ponadto Alalik ma zone i 6-letnia coreczke, ktora pieknie rysuje i bardzo by chciala poznac ciocie Marte. Alalki pracuje jednoczesnie jako sprzatacz w kawiarni Flurys, do ktorej wstapilam na kawe, i nauczyciel jogi dla dzieci w UNICEFie. UNICEF placi tylko 150 zl miesiecznie, ponadto spoznia sie z wyplatami. Dlatego pracownicy UNICEFu naleza do zwiazku zawodowego i czasem organizuja pikiety.

Alalik jest biedny. mUis mieszkac w jednym, malym pokoju z zona, dzieckiem, ojcem, ktory na dodatek jest ksiedzem (panditem), siostra, ktora wychodzi niedlugo za maz, za faceta, ktorego widziala do tej pory tylko na zdjeciach (tak nakazuje tradycja).

Zero prywatnosci (pytanie, kiedy uprawiaja z zona seks?), dlatego Alalki czasem spi na zewnatrz, na klatce schodowej (i tu sie wyjasni zagdaka ludzi spiacych gdzie popadnie - na schodach, chodnikach, dachach, rykszarz, w samochodach - moze nie wszysyc sa bezdomni, tylko musza mieszkac w jednym pokoju z rodzicami?).

Tego wszystkiego dowiedzialam sie od Alalika podczas podrozy taksowka do domu, jego domu - Alalik tak mnie skolowal, ze podwiozlam go moja taksowka pod jego dom. Allaki sie oczywisice nie dolozyl do taryfy.
Nastepengo dnia nawet zaplacilam za jego bilet wstepu do Ogrodu Botanicznego z najwiekszym na swiecie drzewem banjanowym (nie, nie bananowym!) (co prawda tylko 5 rupii).

Na koniec (oczekiwany przez mnie) zgrzyt: prosba o datek dla dziecie z UNICEFu. Jasne. Nic mu nie dalam.

Zanim ta prosba padla, Alalik chyba z tysiac razy mnie zapraszal na obiad zjego rodzina. Mial zadzwonic w poniedzialek. Wtedy sie pewnie jeszcze nie spodziewal, ze bede taka twarda i nic mu nie dam. Moze nawet myslal, ze jak sie dam zaprosic na kolacje, to za nia zaplace? W kazdym razie w poniedzialek telefon milczal. Nie zadzwonil.

Historia Alalika jest bardzo ciekawa o obrazuje typowy zycie typowego Hindusa. Nawet jesli jest zmyslona na potrzebe "bialej pani".

I wiecie co, dam sobie spokoj z porzadkowaniem zdjeac, obracaniem ich i podpisywaniem, za duzo mi to czasu zajmuje!
Zdjecia z Kalkuty sa TUTAJ

Uporzadkowalam zdjecia z Delhi TUTAJ

Brak komentarzy: