piątek, 1 sierpnia 2008

Trudno mu dogodzieć - cz3. - Mussoori

Samo Mussoori - bardzo, bradzo przyjemne miasteczko. Musi być dość za tłoczone w szczycie sezonu (maj-czerwiec), bo nawet teraz, gdy hotele oferują 50% zniżki od normalnych (czytaj: horenadalnie wysokich jak na Indie) cen, jest sporo indyjskich turystów.

Niestety niewystarczająco dużo, żeby zebrać 10-osobową grupę chętnych na wycieczkę do wodospadów Kempty. Dziś więc odeszlyśmy z kwitkiem, nowym biletem na jutro i naszym ogromnym parasolem. Siedzimy przed telewizorem, piszemy nasze pamiętniki i czekamy na koniec monsunu.

27.07. niedziela - w samo południe

W samo południe, w niedzielę, miałyśmy jechać na naszą wycieczkę do wodospadów.

Możecie być ze mnie dumni. Rozsądek zwyciężył: nie pojechałyśmy. Gdy wczoraj koło południa wreszcie przestało padać, wyłączyłyśmy telewizor (wreszcie) i wyruszyłyśmy na 12 km spacerek. Towarzyszyło nam szczęście (nie padało) i suka owczarka niemieckiego. Biedna psina tak się do nas przywiązała, że odprowadziła nas aż pod samiutkie drzwi hotelowego pokoju, a obsługa następną godzinę miała niezły raban w hotelu - pies biegał po korytarzach, skakał na nasze drzwi i straszył ludzi. W końcu udało im się odpędzić biedną sukę.



Jednak mokre nogi i głowa to nie jest to, co wasążanki w Indiach lubią najbardziej, więc w sobotę dostałam typowej gorączki sobotniej nocy, która nie chce się skończyć. Może indyjskie tabletki pomogą?...

wszystkie zdjęcia z naszej wycieczki:
Indie - Uttarakhand


1 komentarz:

Justyna pisze...

Tutaj też monsun, tylko temperatury trochę niższe, bo około 28 st., a między 14-15 jest burza, choć wczoraj akurat jakoś nie było :).