Parę dni temu byliśmy ze znajomymi w "rodzinnej restauracji", która ma tę właściwość, że co prawda nie posiada licencji na alkohol, ale jest położona tuż obok sklepu monopolowego, a ponadto właściwie nie mają nic przeciwko konsumpcji własnych napojów, a nawet przynoszą lód i szklanki...
Wieczór mogę zaliczyć do bardzo udanych:
fotencje:
filmy będą później..
Wieczór mogę zaliczyć do bardzo udanych:
- wreszcie gdzieś wyszłam wieczorem, zamiast siedzieć w MDI
- napiłam się Carlsberga, ktory co prawda nie jest Okocimem Palonym, ALE.. popielniczka w restauracji była z logo Okocima! :) ciekawe, jak tam dotarła?
- spróbowałam chińskich momos, jakieś rollen machen (jak nasze pierogi, bardzo dobre)
- miałam wreszcie okazję pogadać z rodowitym Hindusach i zadać wiele (choć nie wszystkie) z trapiących mnie pytań, np. o kasty, ich rolę i ewolucję w świetle bogacenia się Hindusów (mój rozmówca, jak się okazało, był z kasty braminów - najwyższej), jak można poznać, kto jest z jakiej kasty (po nazwisku), czy niedotykalni wciąż istnieją (a i owszem). Tylko jedno pytanie Abiszek pozostawił bez odpowiedzi - czy Hindusi martwią się, że jest ich coraz więcej, czy raczej cieszą się i są dumni :(
- zobaczyłam, jak wygląda indyjskie mieszkanie od środka (puste i takie sobie, mimo że właścicielowi kasy nie brakuje)
- cały czas byłam w 100% bezpieczna, z facetami, z lokalsami, z dziewczynami, z moją komórką i szwajcarskim scyzorykiem i trzeźwa (ten fragment dedykuję wszystkim 40+ :P a w szczególności tym zamartwiającym się o mnie:D)
- był monsun i zmokliśmy zupełnie
- Francuzi śpiewali francuskie sprośne piosenki
- jechaliśmy w 7 osób samochodem osobowym
- wróciliśmy o 2.00 w nocy i ochrona nie chciała nas wpuścić do wewnątrz, bo nie dopełniliśmy wcześniej jakichś obowiązków, a do tego powiedzieli Jakieś-Bradzo-Ważnej-Lady, że Sjahrina była totalnie pijana - z tym że nie była, bo jest Muzułmanką i nie pije z zasady. W końcu nas wpuścili, ale mieliśmy następnego dnia umoralniającą pogadankę, i nawet nam zagrozili, że wyrzucą nas z kampusu i napiszą do naszych ambasad (akurat by się przejęli....), co było oczywiście bardzo śmieszne, bo jest oczywiste, że tego nie zrobią, i nawet Bardzo-Groźny-Pan-Umoralniający się trochę pod wąsem uśmiechał :)
- i w ogóle było git
fotencje:
![]() |
| Indie - Gurgaon - w rodzinnej restauracj |
filmy będą później..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz