przepisane z zeszytu:
Kolejny tydzień zajęć. Czas biegnie prędko. Nieubłaganie oddala się początek i pierwsze świeże wrażenia.
Ciągnące się w nieskończoność dyskusje, które nie kończą się żadnymi konstruktywnymi wnioskami, żadnym podsumowaniem. Nawet, gdybym chciała się czegoś nauczyć z zakresu budowania marki, to i tak nie miałabym żadnych szans, bo nauczyciel wciąż zadaje pytania, ale nie daje odpowiedzi, nie ocenia wypowiedzi studentów.
Może i wymagania wobec studentów są wysokie i trzeba dużo czytać, ale nic z tego nie wynika. Ale może to kwestia miękkiej metodologii nauczania marketingowego blablabla? Może wszędzie na świecie jest podobnie?
-----------
Wczoraj wraz z Tonim i Aleksem uczestniczyliśmy w zabawie zorganizowanej przez starszych studentów dla nowych tzw. juniorów. Udawaliśmy, że jesteśmy członkami kapituły Stowarzyszenia Szkół MBA na świecie i przeprowadzaliśmy rozmowy kwalifikacyjne z biednymi, zestresowanymi i wystraszonymi studentami pierwszego roku Programu PGPM. Jednego wyrzuciliśmy za drzwi, bo nie miał krawata:) Pytania były raczej trudne, czasem głupie, czasem podchwytliwe. Niektórzy studenci mimo to całkiem nieźle dawali sobie radę. A ja miałam okazję sprawdzić się jako aktorka i rekruter.
Najlepsze jest to, że PGPM jest tutaj odpowiednikiem MBA, więc wszyscy studenci byli już co najmniej magistrami, wielu z nich już pracowało dwa-trzy lata. I wszyscy mówili do nas "yes, sir", "no, madam". To było dziwne.
Uświadomiłam sobie też, że nie mam co się przejmować moimi ewentualnymi edukacyjnymi porażkami na studiach tutaj. Nawet nie mam licencjata, a tutaj robię MBA :P
Kilka zdjęć z wczoraj (kliknij w obrazek:)
Kolejny tydzień zajęć. Czas biegnie prędko. Nieubłaganie oddala się początek i pierwsze świeże wrażenia.
Ciągnące się w nieskończoność dyskusje, które nie kończą się żadnymi konstruktywnymi wnioskami, żadnym podsumowaniem. Nawet, gdybym chciała się czegoś nauczyć z zakresu budowania marki, to i tak nie miałabym żadnych szans, bo nauczyciel wciąż zadaje pytania, ale nie daje odpowiedzi, nie ocenia wypowiedzi studentów.
Może i wymagania wobec studentów są wysokie i trzeba dużo czytać, ale nic z tego nie wynika. Ale może to kwestia miękkiej metodologii nauczania marketingowego blablabla? Może wszędzie na świecie jest podobnie?
-----------
Wczoraj wraz z Tonim i Aleksem uczestniczyliśmy w zabawie zorganizowanej przez starszych studentów dla nowych tzw. juniorów. Udawaliśmy, że jesteśmy członkami kapituły Stowarzyszenia Szkół MBA na świecie i przeprowadzaliśmy rozmowy kwalifikacyjne z biednymi, zestresowanymi i wystraszonymi studentami pierwszego roku Programu PGPM. Jednego wyrzuciliśmy za drzwi, bo nie miał krawata:) Pytania były raczej trudne, czasem głupie, czasem podchwytliwe. Niektórzy studenci mimo to całkiem nieźle dawali sobie radę. A ja miałam okazję sprawdzić się jako aktorka i rekruter.
Najlepsze jest to, że PGPM jest tutaj odpowiednikiem MBA, więc wszyscy studenci byli już co najmniej magistrami, wielu z nich już pracowało dwa-trzy lata. I wszyscy mówili do nas "yes, sir", "no, madam". To było dziwne.
Uświadomiłam sobie też, że nie mam co się przejmować moimi ewentualnymi edukacyjnymi porażkami na studiach tutaj. Nawet nie mam licencjata, a tutaj robię MBA :P
Kilka zdjęć z wczoraj (kliknij w obrazek:)
![]() |
| Indie - w męskim kiblu i event dla juniorów |

4 komentarze:
Waso, Waso, żyjesz?
zyje, zyje:)
nowe posty na poczatku tego tygodnia wraz z wyjasnieniem przerwy w pisaniu:)
pzdr
no, zaniedbujesz nas
mam nadzieje, ze to z nadmiaru wrazen :)
kissssss
Ja już się zacząłem martwić o Waso...
Prześlij komentarz