Nie ma co się oszukiwać - podsumowania nie będzie.
Miało być, ale jako że już wróciłam do normalnego życia waso, to nie znajdę na to czasu.
Zakończę ostatnim zdjęciem z podróży - jest tak samo brzydkie jako to pierwsze z truskawkami na lotnisku. Może to znak? :P
Dziękuję czytelnikom za czytanie i komentowanie.
Jak jeszcze gdzieś pojadę na dłużej, to być może będzie można spodziewać się reaktywacji wasobloga.
Tylko zanim jeszcze postawię tę ostatnią kropkę, napiszę, że po powrocie do domu, mam takie wrażenie, jakbym wcale nie była w Indiach, że to był jakiś sen. Że to wcale nieprawda. Dobrze, że mam bloga. Jakiś dowód.
Bo to niemożliwe, żeby istoty ludzkie w tym samym czasie, na tej samej planecie Ziemia, żyły w tak skrajnie różnych warunkach, żeby dało się do przyzwyczaić, nawet zdając sobie sprawę z różnic (czyli, że ja się przyzwyczaiłam).
I jeszcze jedna uwaga: weźcie się ludzie zacznijcie ubierać bardziej kolorowo! Toż to skandal. Wszyscy jak leci noszą czarne lub szarobure kurtki, żadnych kwiatów, esów floresów, żadnych tęczy i jaskrawego różu... Nudno.
No i faktycznie, miały rację Bąble, że w Niemczech to wszyscy się do Ciebie w sklepach uśmiechają, w urzędach nawet, na uczelni, ale nie w Polsce. Pierwsze kilka minut na polskiej ziemi - celnik mnie zrugał, że chcę iść do toalety, tam gdzie nie wolno. A nie można było się uśmiechnąć i powiedzieć, że "toaleta to w tamtą stronę". Ech...
I przypominam o imprezie ogórkowej w piątek. (Sorry rodzice, wstęp poniżej trzydziestki :P)
O rany, ciężko jest postawić tę ostatnia kropkę.
No to stawiam.
.
Miało być, ale jako że już wróciłam do normalnego życia waso, to nie znajdę na to czasu.
Zakończę ostatnim zdjęciem z podróży - jest tak samo brzydkie jako to pierwsze z truskawkami na lotnisku. Może to znak? :P
| Od Indie - pojedynczo |
Dziękuję czytelnikom za czytanie i komentowanie.
Jak jeszcze gdzieś pojadę na dłużej, to być może będzie można spodziewać się reaktywacji wasobloga.
Tylko zanim jeszcze postawię tę ostatnią kropkę, napiszę, że po powrocie do domu, mam takie wrażenie, jakbym wcale nie była w Indiach, że to był jakiś sen. Że to wcale nieprawda. Dobrze, że mam bloga. Jakiś dowód.
Bo to niemożliwe, żeby istoty ludzkie w tym samym czasie, na tej samej planecie Ziemia, żyły w tak skrajnie różnych warunkach, żeby dało się do przyzwyczaić, nawet zdając sobie sprawę z różnic (czyli, że ja się przyzwyczaiłam).
I jeszcze jedna uwaga: weźcie się ludzie zacznijcie ubierać bardziej kolorowo! Toż to skandal. Wszyscy jak leci noszą czarne lub szarobure kurtki, żadnych kwiatów, esów floresów, żadnych tęczy i jaskrawego różu... Nudno.
No i faktycznie, miały rację Bąble, że w Niemczech to wszyscy się do Ciebie w sklepach uśmiechają, w urzędach nawet, na uczelni, ale nie w Polsce. Pierwsze kilka minut na polskiej ziemi - celnik mnie zrugał, że chcę iść do toalety, tam gdzie nie wolno. A nie można było się uśmiechnąć i powiedzieć, że "toaleta to w tamtą stronę". Ech...
I przypominam o imprezie ogórkowej w piątek. (Sorry rodzice, wstęp poniżej trzydziestki :P)
O rany, ciężko jest postawić tę ostatnia kropkę.
No to stawiam.
.
2 komentarze:
miałaś dużo wiernych czytelników, pisałaś bardzo ciekawie, mam nadzieję że będą następne wydania wasobloga (a może tego opublikujesz?)
i co ja będę teraz czytać w mojej korporacji ;) do zobaczenia jutro
chlip
chlip
chlip za waso-blogiem :)
ale szczerze mówiąc... wolę Waso spowrotem niż na blogu :D
Prześlij komentarz